„nie bądź zły”, dwaj założyciele Google, Larry Page i Sergey Brin, słynnie ogłoszeni w manifeście, który opublikowali tuż przed upublicznieniem ich firmy, w 2004 roku. Unikanie zła sugerowało dość niską poprzeczkę, ale samo ślubowanie—wraz z chwaleniem założycieli, że „nasze praktyki biznesowe są bez zarzutu”—było zaproszeniem do znalezienia sprzecznych przykładów. Nie było wiele nominacji, w tym ogłoszenie, w 2012, że Google będzie śledzić swoich klientów Gmail missives, wyszukiwania w Internecie, i korzystanie z YouTube, co miało wpływ pomagając reklamodawcom kierować potencjalnych klientów. (Jeden z nagłówków głosił: „złamana obietnica Google: koniec” nie bądź zły.'”)

Zobacz więcej

Google nadal skanuje wiadomości e-mail i śledzi wyszukiwania w Internecie. Jest to w rzeczywistości jego model biznesowy – Twoje konto Gmail i wyszukiwanie nie kosztują pieniędzy; płacisz za to, pozwalając ludziom reklamować się na podstawie słów kluczowych używanych w wyszukiwaniach i e-mailach. Wśród bardziej opłacalnych reklamodawców firmy na przestrzeni lat były pożyczkodawcy, te stroje, które udzielają pożyczek krótkoterminowych-często na okres zaledwie dwóch tygodni – po niezwykle wysokich stopach procentowych, zwykle ludziom tak zdesperowanym w poszukiwaniu szybkiej gotówki, że zgadzają się na okrutne warunki i tak biedni, że nie są w stanie spłacić pożyczki, gdy nadejdzie termin. Kredytobiorcy płacą niekończące się odsetki od pożyczki, która nigdy nie odchodzi. Typowy pożyczkodawca online pobiera roczną stopę procentową w wysokości około sześciuset pięćdziesięciu procent, zgodnie z badaniem 2014 przeprowadzonym przez Pew Charitable Trusts. To samo badanie, zatytułowane „oszustwa i nadużycia w Internecie: szkodliwe praktyki w Internet PAYDAY Lending”, wykazało, że co trzeci klient powiedział, że złapał pożyczkodawcę dokonującego nieautoryzowanej wypłaty z konta. Nic dziwnego, że dziewięćdziesiąt procent skarg na pożyczkodawców do Better Business Bureau dotyczyło pożyczkodawców internetowych.

wspó3zależna rola Google w rozwoju przemys3u wyp3at internetowych prawdopodobnie stawia go w sprzecznoœci z jego wznios3ym widokiem siebie. A w zeszłym tygodniu Google milcząco przyznał to, gdy ogłosił, że nie będzie już sprzedawać reklam pożyczkodawcom. „Usługi Finansowe to obszar, na który bardzo uważnie się przyglądamy, ponieważ chcemy chronić użytkowników przed zwodniczymi lub szkodliwymi produktami finansowymi”, powiedział David Graff z Google. Jako dyrektor globalnej polityki produktowej Google, Graff ogłosił coś, co opisał jako ” aktualizację naszej Polityki AdWords.”(Firma już odmawia sprzedaży reklam sprzedawcom podrobionych towarów, nielegalnych narkotyków, broni i ” produktów lub usług, które umożliwiają nieuczciwe zachowanie.”) Ludzie nadal będą mogli korzystać z wyszukiwarki Google, aby znaleźć pożyczkodawcę online, jeśli jest to ich intencją. Ale od 13 lipca firma nie sprzeda wyszukiwanych terminów żadnej firmie, która zaciągnie kredyt w ciągu 60 dni lub mniej. W USA firma zakazuje reklam od każdego pożyczkodawcy pobierającego odsetki wyższe niż trzydzieści sześć procent rocznie, bez względu na czas trwania kredytu. „Ta zmiana ma na celu ochronę naszych użytkowników przed zwodniczymi lub szkodliwymi produktami finansowymi” – napisał Graff.

Graff nie odniósł się do roli, jaką firma odegrała jako niezawodny generator ołowiu dla najbardziej agresywnych kredytodawców online na świecie, umożliwiając im zakup wyszukiwanych terminów („doradcy kredytowi” lub „opóźnienia w płatnościach”), aby zwabić potencjalnych klientów do swoich witryn. Google nawet dostał się do biznesu online payday się, kiedy, w 2012 roku, ramię venture-capital firmy, Google Ventures, kupił kawałek pożyczki. Ten startup miał wiarygodność Doliny Krzemowej – jeden współzałożyciel pracował w Yahoo i Zynga, a jego inwestorami są dwie z bardziej świetlistych firm venture capital Doliny, Kleiner Perkins Caufield & Byers i Andreessen Horowitz. Obiecała zakłócić branżę wypłat, ustawiając kredytobiorców ze słabym kredytem na lepszej drodze. A jednak według strony internetowej LendUp, roczna stopa procentowa jego dwutygodniowego, dwustu dolarowego kredytu startowego wynosi trzysta dziewięćdziesiąt sześć procent. To stawia Google w niezręcznej sytuacji odmowy prowadzenia interesów z firmą częściowo należącą do Google Ventures, obecnie zwaną GV, która jest częścią Alphabet, spółki holdingowej stworzonej przez Google w 2015 roku, aby zawierać różne spółki zależne. (Alphabet przekazał hasło ” nie bądź zły „na rzecz” postępuj słusznie.”)

decyzja Google o wycofaniu reklam z payday lenders będzie kosztować firmę łatwymi pieniędzmi. Google zarabia, pobierając opłaty za kliknięcia reklam, które pojawiają się podczas wyszukiwania określonego terminu. Zbierając dane do raportu z 2014 r., Pew zakupiło dane od kilku firm analitycznych i odkryło, że Warunki związane z pożyczkami w dniu wypłaty kosztują od 4,91 do 12,77 USD za kliknięcie. Oznacza to, że kredytodawca online prawdopodobnie płacił Google ponad pięć dolarów za każdą osobę, która kliknęła na jedną z jego reklam. Sean Murray, założyciel serwisu informacyjnego o usługach finansowych o nazwie deBanked, powiedział, że kategoria „pożyczki”—która obejmuje wypłaty, ale także kredyty samochodowe i mieszkaniowe—jest drugą najbardziej dochodową kategorią wyszukiwania Google. „Payday loans były jednym z droższych wyszukiwań Google ad-word”, powiedział Nick Bourke, który kieruje projektem Pew ’ s small-dollar loans. Jedynym wyszukiwanym terminem, który pamięta, że był droższy niż „payday loans”, było”bankructwo” —które online payday lenders również często kupowane w poszukiwaniu klientów, którzy mogą być na tyle zdesperowani, aby zgodzić się na warunki pożyczki.

decyzja Google ’ a pojawiła się na kilka tygodni przed planowanym wydaniem przez Biuro Ochrony finansowej konsumentów nowych przepisów dotyczących kredytodawców. Ta branża zarabia obecnie około czterdziestu pięciu miliardów dolarów w pożyczkach rocznie tylko w Stanach Zjednoczonych, a pożyczki online stanowią prawie czterdzieści procent wolumenu pożyczek i prawie połowę opłat za 8,7 miliarda dolarów. Richard Cordray, dyrektor C. F. P. B., zostawił małe pytanie o to, gdzie stoi w tej sprawie, kiedy w marcu ubiegłego roku jego agencja ogłosiła, że rozważy zaostrzenie przepisów „w kierunku zakończenia pułapek zadłużenia, które nękają miliony konsumentów w całym kraju.”Podczas gdy Google nie oferuje pożyczek, jego pozycja jako platformy lub pośrednika może pozostawić go bezbronnym, według Seana Murraya z deBanked. W poście na blogu Murray napisał o pozwie wniesionym przez C. F. P. B. przeciwko firmie zajmującej się generowaniem leadów. Biuro przyznało, że firma była tylko pośrednikiem, ale zarzuciło jej brak odpowiedniego sprawdzania stron, do których wysyłało potencjalnych klientów. Google może być podatny na te same opłaty i mógł być chętny do pozbycia się pożyczkodawców, zanim pojawiły się nowe zasady.

grupy konsumenckie ogólnie akcentowały pozytywy reagując na zapowiedź Google. Na przykład Keith Corbett Z Center for Responsible Lending nazwał ogłoszenie Google „kluczowym rozwojem” dla uczciwości w usługach finansowych. Jednak być może najsilniejsze poparcie dla znaczenia decyzji giganta wyszukiwania pochodzi od Lisy McGreevy, prezesa i prezesa online lenders Alliance. „To bezprecedensowe nadużycie władzy przez monopolistę powinno dotyczyć prawodawców zarówno na szczeblu stanowym, jak i federalnym” – powiedział McGreevy. „To rozczarowujące, że strona stworzona, aby zapewnić użytkownikom pełny dostęp do informacji, dokonuje arbitralnych wyborów dotyczących reklam, które użytkownicy mogą zobaczyć od legalnych firm.”Zło, jak się wydaje, jest w oku patrzącego.