przemówienie wygłoszone przez profesora Hon Garetha Evansa, byłego ministra spraw zagranicznych Australii, na wirtualnym publicznym wykładzie „the 45th Anniversary of Khmer Rouge Victory: What Lessons Could Cambodia Share?, „współorganizowane przez Cambodia Institute for Cooperation and Peace oraz centrum Azji i Pacyfiku ds. odpowiedzialności za ochronę, 28 lipca 2020 r.

Kambodża stoi prawie sama w czasach nowożytnych ze względu na skalę i intensywność cierpienia, jakie jej ludzie znosili, przede wszystkim podczas niewiarygodnie brutalnego trzyletniego terroru ludobójczego Pol Pot, który rozpoczął się 45 lat temu, w 1975 r., i doprowadził do bezpośredniego zabicia setek tysięcy Kambodżan oraz śmierci z niedożywienia i chorób o wiele setek tysięcy więcej, powodując ogólną liczbę ofiar śmiertelnych do 2 milionów mężczyzn, kobiet i dzieci. Ale przed zwycięstwem Czerwonych Khmerów i w znacznym stopniu przyczyniającym się do tego kraju, kraj został spustoszony przez masowe bombardowania Stanów Zjednoczonych podczas wojny wietnamskiej; a po wyparciu Pol Pot z Phnom Penh przez inwazję wietnamską w 1978 roku, Kambodża została spustoszona przez przedłużającą się wojnę domową, która zakończyła się zaledwie trzynaście lat później porozumieniami paryskimi i przejściową obecnością ONZ. I nawet wraz z nadejściem pokoju w 1993 r. kraj ten – niestety-nie jest odporny na napięcie, gorycz, poważne łamanie praw człowieka i przemoc polityczną trwającą do dziś.

słusznie, że przy takich okazjach nadal skupiamy się na wydarzeniach z połowy lat 70.i lekcjach, jakie należy z nich wyciągnąć. Jest to słuszne, ponieważ przerażenie, jakiego doświadczyła wówczas Kambodża, bez względu na to, czy można je prawnie zdefiniować jako „ludobójstwo” w rozumieniu Konwencji ludobójstwa, pozostaje – wraz z Rwandą i Bośnią w latach 90. – talizmanicznym, powojennym na całym świecie przypadkiem sumienia-szokującej przemocy grupowej, czy to ze względu na rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, klasę, politykę czy ideologię. I pomimo wszystkich postępów, jakie poczyniono w ostatnich latach, jako społeczność międzynarodowa nadal jesteśmy, Jak pokazują graficznie wydarzenia w Syrii, Sri Lance, Mjanmie i innych miejscach w ostatnich latach, daleko od tego, by móc śmiało powiedzieć, jeśli chodzi o ludobójstwo i inne masowe zbrodnie, „nigdy więcej.”

w tych stosunkowo krótkich uwagach jest pięć konkretnych lekcji, które chcę wyciągnąć z doświadczenia Kambodży: nie zakładaj, że żaden kraj nie jest odporny na ludobójczą przemoc; nie zakładaj, że świat pomoże; dyplomacja może jednak coś zmienić; nie zakładaj, że to koniec, kiedy to się skończy; i nie rezygnuj z zasady „odpowiedzialności za ochronę” – R2P – i nadziei, jaką daje jej jednomyślne przyjęcie przez Zgromadzenie Ogólne ONZ piętnaście lat temu, w 2005 roku.

doskonale pamiętam atmosferę, kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Kambodżę w 1968 roku, spędzając tydzień na piciu piwa i jedzeniu makaronu w studenckich knajpach w Phnom Penh, i wędrując po zakurzonych drogach do Siem Reap i Angkor Wat w tanich taksówkach, rozrzucając po drodze kurczaki, świnie i dzieci. Kraj był spokojny, prawie wtedy nietknięty przez wojnę w Wietnamie, z masowym bombardowaniem dywanowym USA jeszcze rok. To, co wydarzyło się w Kambodży w połowie lat 70., było, zanim to się stało, niewyobrażalne.

ale tak samo Holokaust Hitlera był zupełnie niewyobrażalny, zanim to się stało-zimnokrwiste morderstwo milionów Żydów, Cyganów, Słowian, gejów i innych nie-Aryjczyków, nie z powodu tego, co zrobili, ale z powodu tego, czego nie mogli powstrzymać – w Krainie Goethego, Schillera, Beethovena, Mahlera, Webera i wielu innych współtwórców niektórych wielkich osiągnięć cywilizacji zachodniej. Potencjał przemocy ludobójczej nie ogranicza się do niestabilnych krajów rozwijających się: w dobie autorytarnego populizmu i prymitywnej polityki tożsamościowej – Erdogan, Orban, Bolsonaro, a nawet Ameryka Trumpa-potencjalnie śmiertelny wirus zbiorowej nienawiści może pojawić się niemal wszędzie na świecie.

prawda jest taka-jak dobrze wiem z lat zmagania się z problemem zapobiegania konfliktom i wczesnego ostrzegania, kiedy stałem na czele międzynarodowej grupy kryzysowej – że nie ma prawdziwej nauki do określenia, które społeczeństwa eksplodują w orgiach śmiertelnych konfliktów i przemocy ludobójczej, a te, które nie wybuchną. istotne czynniki obejmują historyczne żale i wrogości; gwałtowna dyslokacja gospodarcza, społeczna lub polityczna; aroganckie elity prosperujące w biedzie; ogólnie słabe zarządzanie i przywództwo; słabe systemy edukacji nie robią nic, aby rozbroić uprzedzenia; i zewnętrznie generowały destabilizację (jak w przypadku skutków amerykańskiej kampanii bombowej w Kambodży, która nadała Czerwoni Khmerzy, wcześniej marginalizowanej grupie partyzanckiej, przyczynę i impet). Ale nie ma jednego rozmiaru pasuje – wszystkie wyjaśnienia: często zdarza się, że kraje o podobnej historii, kulturze i demografii oraz doświadczające podobnej wewnętrznej i zewnętrznej presji reagują bardzo inaczej.

uznając niezliczoną ilość czynników krótkoterminowych-nakładających się na długoterminowe czynniki strukturalne-które wpłyną na to, w jaki sposób społeczeństwo skoczy, skuteczne zapobieganie konfliktom i kryzysom sprowadza się naprawdę do unikania tego-nie-może się zdarzyć-tutaj typu samozadowolenia; uważnie monitorując obecny rozwój wydarzeń (z pojawieniem się powszechnej mowy nienawiści jest ważnym wskaźnikiem potencjału przestępstw okrucieństwa); mając świadomość dostępnego zestawu narzędzi środków zapobiegawczych (Politycznych i dyplomatycznych, gospodarczych i społecznych, prawnych i konstytucyjnych oraz związanych z sektorem bezpieczeństwa) oraz podejmując wszelkie możliwe działania naprawcze-zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne – zanim sprawy wymkną się spod kontroli. Nie jest jasne, czy cokolwiek z tego mogłoby zapobiec zwycięstwu Czerwonych Khmerów w Kambodży w 1975 roku, ale jest to rodzaj podejścia, które pomogło Burundi przestać spadać do wulkanu w ciągu ostatnich dwóch dekad, pomimo profilu prawie identycznego z jego sąsiadem Rwandą w połowie lat 90.

nie zakładaj, że world help

to, co działo się w Kambodży w 1975 roku, było wkrótce znane reszcie świata – nie tylko dzięki odważnym dziennikarzom wydobywającym tę historię z Phnom Penh – ale reakcja była w przeważającej mierze jedną z oszałamiających obojętności. Częściowo, i tak było z pewnością w przypadku ówczesnych zachodnich przywódców politycznych, była to kwestia cynicznego interesu własnego, a jednym z najbardziej ekstremalnych przejawów, który trafił do publicznej wiadomości, jest obserwacja Sekretarza Stanu USA Henry ’ ego Kissingera do tajskiego Ministra Spraw Zagranicznych Chatichai siedem miesięcy po wkroczeniu Czerwonych Khmerów do Phnom Penh: „powiedz Kambodżanom, że będziemy się z nimi przyjaźnić. To morderczy bandyta, ale nie pozwolimy, żeby to stanęło nam na drodze.”Cała sytuacja była rozpatrywana przez pryzmat zimnej wojny, tak bardzo, że kiedy inwazja Wietnamu w 1978 r.powstrzymała masowe mordy Czerwonych Khmerów na swoich ścieżkach, nikt poza Związkiem Radzieckim nie oklaskiwał jej.

niemal powszechna reakcja, nie tylko na Zachodzie, ale w krajach rozwijających się, była taka, że było to niedopuszczalne naruszenie suwerenności państwa. Przekonanie, że suwerenność może ulec większej odpowiedzialności za ochronę osób zagrożonych przemocą ludobójczą – co Kofi Annan później określił jako „rażące i systematyczne łamanie praw człowieka, które obrażają każde przykazanie naszego wspólnego człowieczeństwa” – nie miało jeszcze żadnego powszechnego zakorzenienia. Było to szczególnie kwestionowane na globalnym południu, gdzie tak wiele krajów było tak dumnych z niedawno zdobytej suwerennej niepodległości, tak świadomych w wielu przypadkach swojej kruchości i tak niechętnych przyznaniu, że którykolwiek z ich byłych imperialnych Mistrzów mógł, nawet w przypadku skrajnego łamania praw człowieka, mieć jakiekolwiek „prawo do interwencji humanitarnej” w swoich granicach.

pomimo formalnej globalnej akceptacji R2P od 2005 r., do której wrócę poniżej, nieszczęśliwa rzeczywistość pozostaje do dziś, że jeśli działania zapobiegawcze nie istnieją lub zawodzą, a wybucha przemoc ludobójcza, międzynarodowa wola podjęcia zdecydowanych środków-w tym w ostateczności. Rada Bezpieczeństwa zatwierdziła interwencję wojskową-jest w obecnym środowisku międzynarodowym prawie tak samo nieistniejąca, jak w 1975 roku. Wszystko tak naprawdę zależy od skutecznej profilaktyki, a wiele z tego będzie musiało pochodzić od odważnych aktorów wewnętrznych, gotowych odeprzeć autorytarne przesady. Niewiele rzeczy ma większe znaczenie w ochronie praw człowieka niż silne organizacje społeczeństwa obywatelskiego, i cieszy fakt, że w Kambodży jest wiele przyzwoitych osób – Wiele z nich słychać w doskonałej, edytowanej kolekcji Sue Coffey, szukającej Sprawiedliwości w Kambodży: Obrońcy Praw Człowieka wypowiadają się (MUP, 2018) – kontynuują dzielną i wytrwałą pracę w niezwykle trudnym i często bardzo wrogim środowisku politycznym, aby to osiągnąć.

dyplomacja może coś zmienić

zagrożenie Czerwonych Khmerów nie zniknęło wraz z wietnamską inwazją: wspierane przez Chiny, pozostawało znaczącą siłą w prowincjach, a wojna domowa na dużą skalę nadal zbierała żniwo wśród Kambodżan pod względem śmierci, obrażeń, przesiedleń do transgranicznych obozów dla uchodźców, ogólnego unieruchomienia i utraty szans na życie. Sytuacji nie pomogła mnogość podmiotów, które miały różny udział w wyniku. Wewnętrznie istniały cztery walczące ze sobą frakcje – rząd Hun Sena walczył przeciwko kruchej koalicji niekomunistycznych Sihanoukistów i KPNLF Son Sanna z komunistycznymi Czerwonymi Khmerami pod dowództwem Pol Pota, a każda z grup była niezmiernie nieufna wobec wszystkich innych; regionalnie Wietnam wspierał Hun Sena, a sześciu ówczesnych członków ASEAN wspierało jego przeciwników; a na poziomie wielkiej potęgi Chiny wspierały Czerwonych Khmerów i księcia Sihanouka (tak jak on wtedy).; Związek Radziecki popierał Hun Sena, A Stany Zjednoczone popierały dwie niekomunistyczne grupy oporu.

rozplątanie tego wszystkiego było niezwykle złożonym i przedłużającym się procesem dyplomatycznym, ale który ostatecznie przyniósł pokój. Kluczem do udanego planu pokojowego ONZ, który z dumą mogę powiedzieć, że Australia odegrała centralną rolę w fałszowaniu, było znalezienie sposobu, w jaki Chiny mogłyby wycofać swoje polityczne i finansowe wsparcie ze strony Czerwonych Khmerów, którzy zaprzeczali, że poparcie albo w najlepszym razie natychmiast upadnie, albo w najgorszym razie z czasem uschnie i umrze na winorośli. Kluczowym porozumieniem dyplomatycznym było nadanie Organizacji Narodów Zjednoczonych bezprecedensowo centralnej roli, nie tylko w utrzymywaniu pokoju czy monitorowaniu wyborów, ale także w faktycznym zarządzaniu krajem w okresie przejściowym. Dało to Chinom osłonę potrzebną do odłączenia się od Czerwonych Khmerów, które następnie skutecznie upadły jako skuteczna siła, co w końcu umożliwiło powrót do pokoju.

Dyplomacja pokojowa nie zawsze będzie tak skuteczna, jak w Kambodży w latach 1989-1991, z aktorami, którzy tak bardzo przyczynili się do tego problemu, skutecznie współpracując w celu wypracowania rozwiązania, lub-na przykład – z Kenią po grudniu 2007 r., kiedy to katastrofalna eskalacja przemocy na tle etnicznym została rozbrojona przez Unię Afrykańską i wspieraną przez ONZ misję pod przewodnictwem Kofiego Annana negocjującą gabinet podziału władzy i rozpoczynającą trwające negocjacje w sprawie podstawowych przyczyn.

ale taka dyplomacja zawsze będzie warta kontynuowania, podobnie jak wczesniejsza dyplomacja prewencyjna obejmująca działania takie jak misje informacyjne, Grupy przyjaciół, komisje wybitnych osobistości, pojednanie i mediacje oraz wsparcie dla nieoficjalnego dialogu drugiej ścieżki. Trudnością jest zawsze przejście od retoryki do skutecznego działania: rozmowa jest tania i od wielu lat w systemie ONZ i wokół niego jest nieskończona ilość na temat krytycznego znaczenia prewencji, poprzez dyplomację, pomoc rozwojową i inne strategie. Jednak gotowość do podjęcia niezbędnego Zaangażowania czasu i zasobów zawsze była niewystarczająca, a w obecnym środowisku międzynarodowym wciąż jest krótsza

może się nie skończyć, gdy się skończy

dążeniu do pokoju, jeśli ma ono być naprawdę skuteczne i zrównoważone, musi towarzyszyć skuteczne budowanie pokoju po konflikcie. Koniec ludobójstwa Czerwonych Khmerów i ostateczne zniszczenie zdolności wojennych przyniosło kres większości nieszczęść Kambodży, ale nie wszystkim. Podczas podpisywania porozumień pokojowych w Paryżu w 1991 roku powiedziałem w swoim oświadczeniu jako Australijski Minister Spraw Zagranicznych, że „pokój i wolność nie są nagrodami, które raz zdobyte, nigdy nie mogą zostać utracone. Muszą być wygrywane ponownie każdego dnia. Ich fundamenty muszą zostać zatopione w fundamencie stabilności politycznej, dobrobytu gospodarczego, a przede wszystkim przestrzegania praw człowieka.”Niestety, od 1993 roku, prawda tej obserwacji została potwierdzona w kółko.

przedsmak rzeczy, które miały nadejść, przyszedł wraz z odmową Hun Sena zaakceptowania jego porażki w nadzorowanych przez ONZ wyborach w 1993 r., nalegając na układ o podziale władzy, któremu społeczność międzynarodowa nie sprzeciwiła się, jak z perspektywy czasu z pewnością powinniśmy to zrobić. Od tego czasu następuje systematyczne tłumienie wszelkich ruchów zmierzających do dojrzałej demokracji, poprzez represje wobec wolności słowa i zgromadzeń, aresztowanie wielu działaczy na rzecz Praw Człowieka, którzy próbowali przemawiać za podstawowymi wolnościami, oraz udaremnianie wszelkich prób przeprowadzenia prawdziwie wolnych wyborów, z okresowym uciekaniem się do morderczej przemocy. W ostatnich miesiącach pandemia Covid-19 została wykorzystana jako osłona dla uchwalenia kolejnych drakońskich przepisów przez parlament, z którego wykluczono członków opozycji, dodatkowo tłumiąc wolność słowa i zgromadzeń, umożliwiając kontrolę technologii za pomocą wszelkich niezbędnych środków oraz przewidując długie kary więzienia i konfiskatę mienia.

Historia uczy nas, że być może najlepszym wskaźnikiem przyszłego konfliktu, wewnątrz lub między krajami, jest zapis konfliktu z przeszłości. Wśród krajów najbardziej zagrożonych przemocą ludobójczą są te, które były tam wcześniej. Kambodża jest krajem wymagającym stałej czujności, zarówno ze strony własnych obywateli, jak i ze strony społeczności międzynarodowej, jeśli ma zaspokoić nadzieje i aspiracje – nie tylko dla pokoju, ale także demokracji i praw człowieka – wszystkich tych, którzy tak ciężko walczyli o wyzwolenie jej spod jarzma tyranii Czerwonych Khmerów. Zadanie to nie zostało zrealizowane w ramach procesu pokojowego ONZ trzy dekady temu: prace nadal trwają.

nie rezygnuj z R2P

jeśli mamy raz na zawsze zakończyć występowanie lub powtarzanie się ludobójstwa i innych masowych zbrodni popełnianych w suwerennych granicach państwowych w dowolnym miejscu na świecie, ważne jest, aby społeczność międzynarodowa poważnie zaangażowała się w skuteczną praktyczną realizację wszystkich zasad „odpowiedzialności za ochronę”, które szefowie państw i rządów jednogłośnie zatwierdzili na Światowym Szczycie w 2005 r., wreszcie uznając, jak niewybaczalne było ich niepodejmowanie działań w Kambodży, Rwandzie, Srebrenicy i gdzie indziej.

nie chodzi tylko o to, by państwa uznały własną odpowiedzialność za nie popełnianie lub nie zezwalanie na masowe zbrodnie w obrębie ich własnych granic, a także o pomoc innym państwom w takim działaniu poprzez pomoc i inne wsparcie; chodzi również o to, by państwa podejmowały w odpowiednim czasie i zdecydowane działania w celu powstrzymania takich przestępstw – w tym w skrajnych przypadkach poprzez zatwierdzoną przez Radę Bezpieczeństwa ONZ interwencję wojskową – jeśli państwo wyraźnie tego nie uczyniło. Obecna rzeczywistość jest taka, że zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej solidny trzeci filar, R2P pozostaje w najlepszym stanie.

jako zasada normatywna-że masowe zbrodnie popełniane za suwerennymi granicami państw są nie tylko sprawą tego państwa, ale i światową-jej akceptacja, o czym świadczą coroczne debaty Zgromadzenia Ogólnego i dziesiątki rezolucji Rady Bezpieczeństwa, jest prawie kompletna. Jako skuteczna Siła prewencyjna i jako katalizator zmian instytucjonalnych, odniosła wiele możliwych do zidentyfikowania sukcesów. Ale jako skuteczny mechanizm reaktywny, gdy zapobieganie nie powiodło się, rekord – od czasu, gdy sprawa Libijska wyszła poza ramy w 2011 r. – jest wyraźnie słaby, przede wszystkim w Syrii. W obecnym środowisku międzynarodowym – w którym Chiny i Rosja zachowują się tak, jak obecnie-odtworzenie jakiegokolwiek konsensusu Rady Bezpieczeństwa co do sposobu reagowania na najtrudniejsze przypadki będzie długim i trudnym procesem.

wiele zależy w tym względzie od gotowości Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji do uznania, że to one, bardziej niż ktokolwiek inny, były odpowiedzialne za złamanie tego konsensusu Przez swoje działania w Libii w 2011 roku-nie przez ich pomyłki po obaleniu Kaddafiego, co szczerze przyznają, ale ich odmowa zaakceptowania, że mandat interwencji wojskowej uzgodniony przez Radę Bezpieczeństwa W obliczu zbliżającej się masakry w Bengazi miał na celu ograniczoną ochronę cywilną i nie obejmował otwartych działań wojennych mających na celu osiągnięcie reżimu. zmiana. Jeśli Trump zostanie ponownie wybrany w USA, możemy pożegnać się w dającej się przewidzieć przyszłości-z R2P, podobnie jak z prawie wszystkim innym systemem wielostronnym – z każdą perspektywą skutecznego międzynarodowego konsensusu w tych kwestiach o wielkiej wartości. Ale jeśli zostanie wyrzucony w listopadzie przyzwoitość ma szansę.

wyciągnięcie największej ze wszystkich lekcji z kambodżańskiego ludobójstwa – potrzeba uczynienia R2P naprawdę skutecznym – oznacza przede wszystkim mobilizację woli politycznej, aby coś stało się naprawdę, kiedy musi. Aby tak się stało, trzeba skutecznie wysuwać wiele argumentów do wielu różnych okręgów wyborczych. Jednak najbardziej przekonujący argument – ten, który zachęcił światowych przywódców do przyjęcia normy R2P w zasadzie w 2005 r.i który nadal będzie miał kluczowe znaczenie dla zapewnienia jej praktycznego wdrożenia – pozostaje argumentem moralnym, opartym po prostu na naszym wspólnym człowieczeństwie: naszym obowiązku, aby wznieść się ponad dziedzictwo tych wszystkich straszliwych niepowodzeń w przeszłości i zapewnić, że nigdy więcej żaden z nas nie stanie z boku, ani nie przejdzie obok, w obliczu masowych zbrodni okrucieństwa.